Witam serdecznie w Domu Harfy!
Kilkaset lat przed naszym przybyciem do Scholandii, w Elfidzie i poza jej granicami istniał Dom Harfy - organizacja, która zrzeszała Elfów i ludzi, którzy mieli na celu rozpowszechnianie harmonii i równowagi w ówczesnej Scholandii. Środkiem dla osiągnięcia tego celu była działalność kulturalna i oświatowa, którą prowadzili członkowie Domu Harfy. W Elfidzie Harfiarze działali legalnie, natomiast poza jej granicami byli Stowarzyszeniem tajnym, albowiem władze innych krajów dawnej Scholandii patrzyli niechętnym okiem na ich działalność, uważając Harfiarzy za swego rodzaju „piątą kolumnę” Elfów na swoim terenie.
Harfiarze wędrowali z miejsca na miejsce, śpiewając pieśni, recytując poezję i nauczając mądrości elfickiej. Swoje siedziby mieli oni we wszystkich głównych miastach Scholandii. Zwierzchników Harfiarze nie mieli (jak to było we wszystkich instytucjach, założonych przez Elfy), posiadali jednak swoje centrum, które znajdowało się w okolicach dzisiejszego Paolopolis, w dawnej stolicy Państwa Elfów. Harfiarze przeważnie śpiewali i nauczali w gospodach i tawernach, albowiem były to miejsca, w których można było spotkać każdego człowieka i dotrzeć do niego słowem poetyckim. Podstawową zasadą poezji Harfiarzy była jej śpiewność, albowiem była ona przeznaczona do recytacji z akompaniamentem instrumentów muzycznych, przeważnie harfy (stąd nazwa stowarzyszenia). Ta poezja była więc oparta na wierszu sylabotonicznym, natomiast ulubiona formą poezji Harfiarzy był „sonet elficki”.
Mając na uwadze moje elfickie korzenie i to, że mój szlachetny przodek – Książe Lermial sam był członkiem Domu Harfy, postanowiłem reaktywować Dom Harfy na terenie Elfidy. Siedzibą Domu Harfy jest Zamek Lahnstein, zatem tam proszę kierować swoje pytania i propozycje, albowiem jestesmy wciąż otwarci na przyjęcie nowych członków.
Jerzy Gołowanow
Dom Harfy z siedzibą w Zamku Lahnstein
Kontakt: jerzy.golowanow@wp.pl
Wieczorny las
(Sonet)
Wieczorny las. Już słońce za górami
Ukryło się, ostatni znika blask.
Nadchodzi noc, ukoi drzewa snami,
Przeminął dzień, ciemności nadszedł czas.
Ostatni promień słońca jak koroną
Ozdobił czoło lasu wieńcem róż.
Czerwone światło błyska i się chowa
To mroku czas, odeszło słońce już.
Noc cicho śpiewa drzewom kołysankę,
Ukrywa je pod warstwą nocnych chmur.
Obudzi je nazajutrz pieśń poranka,
Gdy promień słońca skruszy mroków mur.
Lecz teraz cisza las opanowała,
Spowiła górskie stoki mgiełka biała.
Burza
(Sonet)
Już las zasypia, dźwięki zamierają,
Wieczorne ptaki kończą pieśni swe.
W kryjówkach swych zwierzęta tez znikają.
Już drzewa śpią, spoczęło wszystko w śnie.
Przez las wieczorny małe cienie suną,
To ty i ja, biegniemy szybko w noc.
Nadchodzi burza, grzmoty i pioruny
I za chmurami znika gwiezdny most.
W potokach deszczu i w porywach wiatru
Zgubiłem cię, w ciemności przepadł ślad.
Piorunem białym las na pół rozdarty,
Pozostał w dłoni z twoich włosów kwiat.
Nie szukam cię, podążam swoją drogą
Przez strugi deszczu i przez burzę srogą.
Nocny las
(Sonet)
W mrocznym niebie gwiazdy tańczą,
Ciemność las opanowała.
Ciepły wietrzyk liście głaszcze,
Noc zaczyna się wspaniała.
Księżyc swoim światłem bladym
Pokazuje zmianę czasu,
A na ścieżce zwierząt ślady,
Które śpią w gęstwinie lasu.
A na łąkach rozkwitają
Tajemnicze białe kwiaty,
Z niebios gwiazdy je witają.
Ciemność, cisza i poświata
W nocnym lesie pozostają,
Trwają od początku świata.
Lermial i Essine
(Sonet)
Gdzie moja ukochana?
Ukryła się w gęstwinie.
Już w rosie wykąpana
Pojawia się i ginie.
Przede mną już polana,
A dzień już wkrótce minie.
Gdzie moja ukochana?
Gdzie kryje się Essine?
Przyjaciel świerk nie wiedział
I sosna nie wiedziała.
Gdzie ona teraz idzie?
I kogo też spotkała?
Essinę gdzieś uciekła.
Czy może czegoś zlękła?
Sen Lermiala
(Sonet)
Elfidy lasy ukochane,
Zielone drzewa, ptaków śpiew.
Od wielu lat oczekiwane,
Nad wami płaczę, o was śnię.
Rozłąka będzie jednak krótka,
Dwóchsetny mija przecież rok.
Ten czas był dla mnie jak minutka,
Do was skieruję teraz krok.
Już pierwszych drzew ja głosy słyszę:
„Ach, witaj, witaj!” – mówią mi.
A potem nic, a potem – cisza,
To były tylko moje sny.
Ja budzę się – to znowu zamek!
Za oknem świeci się poranek.
Rozstanie
(dialog dramatyczny)
Postacie:
Lermial – elficki Książę
Essine – jego ukochana
Chór
Chór:
Lasy, lasy ukochane, już rozstania nadszedł czas.
Odchodzimy, nikt już więcej nie pocieszy czule was.
Wąska ścieżka nas prowadzi, widać już wędrówki kres.
Każdy płacze: to rozstanie, nie da się powstrzymać łez.
Nie ruszamy wszyscy razem, zostawiając Elfów kraj.
Pięćdziesięciu pozostaje, na ich czele – Lermial.
Lermial:
Ach, Essine, ukochana, przeznaczenie nas rozdziela.
Essine:
Lermialu, miej nadzieję, czas przemija, wszystko zmienia!
Lermial:
Czy pamiętasz, jak szukałem twoje ślady w głębi lasu?
Essine:
Chowam w sercu, lecz czy widzisz? Czy dostrzegasz zmianę czasu?
Lermial:
Wiecznie żyję, czym czas dla mnie? Zapominam o wczorajszym...
Essine:
Spójrz więc w przyszłość, to proroctwo: widzę! Tam są rzeczy straszne!
Lermial:
Ruszam, już się niecierpliwi koń mój, towarzysze wierni.
Zwyciężymy i wrócimy, czekaj na mnie, wrócę, wierz mi!
Tak jak niegdyś się chowałaś, tak i teraz idziesz w chmury.
Wiem, ze czas rozłąki minie i nie będę wcale smutny.
Essine:
Do widzenia, ukochany, tylko chwila pozostała.
Jedź w pokoju, pozostanę i nie będę już płakała.
Pozostanę z moim ludem, odejdziemy dzisiaj w nocy.
Odlecimy do Ojczyzny jak puszczony kamień z procy.
Wnet obudzę się daleko w Valinorze ukochanym.
Odejdź teraz, nie rań serca, ja zaś tutaj pozostanę!
Chór:
Oto Lermial odjechał, a Essine idzie lasem
I rozmyśla nad swym losem, nad przyszłością i nad czasem.